Etnocentryzm jest to przekonanie o szczególnej wartości własnej kultury a nawet jej przewadze nad innymi. Podobnie jak egocentryzm, który występuje w skali jednostkowej to koncentracja na samym sobie, mierzenie wszystkiego własną miarą i odnoszenie do własnych interesów, tak etnocentryzm występuje w skali społecznej i oznacza koncentrację na własnej grupie. W etnocentryzmie mierzy się inne kultury, grupy czy społeczności według kryteriów „naszej” grupy. Odnosi się wszystko, co dzieje się na świecie, do własnych (grupowych) interesów, potrzeb, aspiracji czy dążeń, afirmuje się własną kulturę a deprecjonuje inne. Oceniając inne kultury miarą swojej, bardzo łatwo możemy zdziwić się, nie rozumieć, a nawet poczuć do niej niechęć i wrogość. Właśnie z tego powodu (etnocentryzmu) na świecie zaobserwować możemy tak wiele konfliktów nieporozumień na tle kulturowym, religijnym, zachowań. Przykładem mogą być konflikty między muzułmanami a katolikami, czy bardzo głośne ostatnio i krwawe walki pomiędzy szyitami a sunnitami w Iraku. Obie te grupy przekonane są o swojej wyższości i próbują narzucić swoje poglądy pozostałym. Oczywiście narzucający są przekonani, iż zmuszając ich do przyjęcie swoich poglądów robią to dla ich dobra, bo przecież „nasza” kultura jest lepsza, bardziej sprawiedliwa. Pogląd ten manifestuje się w działalności jednostek i organizacji, które koncentrują się wokół jednego, własnego narodu i zwracaniem uwagi na interesy jedynie własnej grupy, kultury społecznej. Z przekonaniami takimi możemy się spotkać w skrajnych wypadkach etnocentryzmu, takich jak ugrupowania nacjonalistyczne ale także np. w szkołach. Nauczanie nastawione tylko i wyłącznie na problematykę własnego państwa to także przejaw etnocentryzmu. Kolejnym z takich przejawów jest stosowanie określenia położenia innych krajów względem swojego punktu widzenia jak na przykład dla Polaków Irak znajduje się na Bliskim Wschodzie, a dla Hindusów jest to raczej Bliski Zachód. Wspaniałym przykładem takiego etnocentryzmu są Chiny – dla Chińczyków „Państwo Środka”.
Postawą przeciwną etnocentryzmowi jest relatywizm kulturowy. Tłumaczymy go jako dostrzeganie wielości, mnogości i różnorodności kultur. W relatywizmie kulturowym uznajemy, że wszystkie sposoby działania czy myślenia różnych społeczności, możemy zrozumieć wtedy, i tylko wtedy, gdy odniesiemy się do ich własnego – specyficznego kontekstu reguł, praw, symboli, znaczeń i wartości. Relatywizm kulturowy to pewnego rodzaju zrozumienie i zaakceptowanie faktu, iż na świecie nie ma jednej doskonałej kultury, lecz występuje ich bardzo wiele – każda inna od pozostałych. Zrozumienie to przezwycięża ślepotę etnocentryzmu, ale nie zawiera żadnych ocen stwierdzanego pluralizmu kulturowego. Czymś więcej niż relatywizm kulturowy jest tolerancja.
Tolerancja zawiera już wyraźne wartościowanie o różnej mocy – w formie najsłabszej oznacza bierną akceptację odmienności i różnorodności kultur, i przyznaje każdej z nich prawo do istnienia i odrębności. W formie mocniejszej oznacza ona czynną afirmację, uwielbienie inności, odmienności i różnorodności kulturowej, z dostrzeganiem w niej pozytywnych wartości, które trzeba bezwzględnie i aktywnie umacniać i podtrzymywać. Stąd powstają często różnorakie hobby, zainteresowania obcymi kulturami, a w niektórych przypadkach powstają i ugrupowania chwalące i popularyzujące te kultury. Taką formę tolerancji odnaleźć można dziś w szeroko lansowanej idei pluralizmu kulturowego, czyli wielokulturowości (z angielskiego multikulturalizm), która stanowi podstawy działania wielu organizacji międzynarodowych takich jak UNESCO czy ONZ. Możemy też zaobserwować ją w pracach Unii Europejskiej, jednak w trochę innej formie. Wspólnota Europejka deklaruje, że chce stać się „Europą ojczyzn”, czyli właśnie podtrzymywać, a nie niwelować bogactwo i różnorodność narodowych tradycji i czerpać siłę z różnorodności kulturowej przystępujących do niej krajów. Ideę tolerancji zaobserwować możemy także w jeszcze silniejszej formie, która budzić już może rozliczne wątpliwości a nawet zaniepokojenie. Otóż w kręgu ideologii skrajnie liberalnej pojawił się pogląd, nie tylko o różnorodności, ale i równoważności wszystkich kultur. Odrzuca się możliwość jakichkolwiek wartościujących porównań pomiędzy kulturami, kulturami ponadto deklaruje, ża każda z nich ma równą wartość z każdą inną. Niedopuszczalna jest, więc w tym wypadku krytykach jakichkolwiek lokalnych obyczajów, zwyczajów, stylów życia, wierzeń, praktyk czy wielu innych zachowań. Niedopuszczalna jest również apologia jakiejkolwiek kultury, wywyższanie jej nad inne. Terminy, które sugerują niższość wyższość, że coś jest gorsze lub lepsze, prymitywne lub bardziej, lepiej rozwinięte, zacofane lub postępowe, cywilizowane lub barbarzyńskie – nie mają prawa istnienia, bytu w słowniku tak zwanej „politycznej poprawności” i zastąpione zostają jednym, uniwersalnym terminem – „inny”. Co więcej, nie tylko ocena, ale i prezentacja każdej kultury musi zapewniać im równe traktowanie. Co ciekawe, w encyklopedii kultur świata wydanej nie tak dawno temu w Ameryce, gdzie obsesja politycznej poprawności występuje w bardzo wysokim stopniu, zapewniono z aptekarską dokładnością tyle samo stron kulturze francuskiej, niemieckiej, angielskiej co kulturze Zulusów czy aborygenów australijskich. Tutaj szlachetna idea tolerancji została doprowadzona do skrajności i, jak często się zdarza ze wszystkimi skrajnościami, przerodziła się we własną karykaturę.
Podsumowując, obydwa te terminy – etnocentryzm i relatywizm kulturowy, mają swoje dobre i złe strony. W etnocentryzmie dobrą stroną jest nacisk na nauczanie patriotyczne, zapoznawanie młodzieży ze swoim państwem, jego historią itp. W relatywizmie kulturowym z kolei dobrą stroną jest poznawanie innych kultur i szanowanie ich, a nawet przejmowanie od nich pozytywnych zachowań. Złe strony tych obu terminów to oczywiście skrajności, o których napisane jest wyżej. Jak we wszystkim trzeba zachować i tutaj modus vivendi – złoty środek. Wspaniale do umiarkowania w tym temacie pasuje zdanie które często usłyszeć można na kanale Discovery Channel – „Zachowując kulturę, sławmy odmienność”…
Podobne warte przeczytania:
- brak – sprawdź później